Logicznie rozumując, im mniejszy nakład, tym wyższa cena, bo koszta stałe, czyli takie, których uniknąć i zmniejszyć się nie da, muszą zostać podzielone na liczbę egzemplarz.
Nie znoszę biadolenia na ceny. Sprawa jest prosta - albo coś chcę mieć i płacę, albo rezygnuję z zakupu gdy mnie nie stać. Gdy nie jesteśmy pewni czy warto, to trzeba popatrzeć szerzej na nasze wydatki.
Nic dodać nic ująć. Howgh - jak mawiał Winnetou. _________________ Jak szaleć, to szaleć... graj 1.b4!
Dołączył: Sep 16, 2007 Posty: 13 Skąd: Nakło n. Not.
Wysłany: Sob Lis 08, 2008 11:10 pm Temat postu:
acidity 8 stówek za 5 rybek (160 za sztukę)! No no podziwiam i gratuluje odwagi... sam byłem przez dobrych kilka lat szczęśliwym posiadaczem akwarium i wiem, że z tą żywotnością bywa różnie
Co do tematu: ceny książek są tutaj mniej istotne od tego że jest ich naprawde niewiele. Ja z swojej stronu mam apel do tłumaczy i wydawców- niech sobie liczą ile chcą (oczywiście w granicach rozsądku) byle wybór był większy !!!
Nie każdy zna języki obce na tyle by właściwie wyciągnąć sens z treści książek zagranicznych.
Ja np. ostatnio zastanawiałem się nad zakupem nowej komórki, ale doszedłem do wniosku, że 8 stów za gadżet który niszczeje w kieszeni to za dużo, więc zdecydowałem się na zakup 5 małych rybek do akwarium za tę samą cenę. Te przynajmniej żywotność mają 3 razy dłuższą i każdego dnia prezentują coś wyjątkowego.
acidity 8 stówek za 5 rybek (160 za sztukę)! No no podziwiam i gratuluje odwagi... sam byłem przez dobrych kilka lat szczęśliwym posiadaczem akwarium i wiem, że z tą żywotnością bywa różnie
22 lata praktyki nie gwarantuje sukcesu, ale zmniejsza ryzyko poniesienia strat. Poza tym, wyrosną z tego takie ślicznotki link
moon napisał:
Co do tematu: ceny książek są tutaj mniej istotne od tego że jest ich naprawde niewiele. Ja z swojej stronu mam apel do tłumaczy i wydawców- niech sobie liczą ile chcą (oczywiście w granicach rozsądku) byle wybór był większy !!!
Nie każdy zna języki obce na tyle by właściwie wyciągnąć sens z treści książek zagranicznych.
Słuszna uwaga. Ja też wolę książki w naszym ojczystym języku. Książki zagraniczne sporadycznie kupuję, jednak z miłą chęcią zastąpiłbym je książkami po Polsku.
A tak przy okazji, to gdy ostatnio miałem okazję rozmawiać z B. Zerkiem, to dowiedziałem się, że nie planuje on wznowienia jednej z najlepszych książek o grze środkowej Piotra Romanowskiego "Gra środkowa - plan". Ponadto, jeśli dobrze kojarzę (miałem okrutnego kaca, więc mogłem coś pomieszać) to nie będzie też kontynuacji "Szkoły Arcymistrzów"...
Jak będziecie mieli okazję, to zapytajcie Zerka albo Zezulkina (ich można spotkać na niektórych turniejach) z czym się wiąże wydanie książki. Dziś musisz wpompować kupę kasy (wyższy nakład=niższa cena), a towar sprzedajesz przez wiele lat (mały rynek zbytu). Ja się zastanawiam czy na tym w ogóle można zarobić, bo przecież jak doliczymy inflację, odpowiednie magazynowanie (musi być ciepło i sucho), to jaki będzie zysk rzeczywisty?
Hmmm, po przemyśleniu, to rynek zbytu jest nie tyle mały, co skąpy - dosłownie! Ogólnie w Polsce mało się czyta, mało książek kupuje. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda na tym forum - ludzie przed zakupem książki za 30 czy 40 zł przeprowadzają wywiad, jakby kupowali co najmniej 50 calowy TV za 10 000 PLN. Oczywiście opinia zawsze jest wskazana i tego nie neguję, ale niektórzy potrafią całymi tygodniami wypytywać co jest w środku, a na koniec i tak kupują co innego, albo wcale nie kupują...
Książka na półce na szczęście nie gnije - jak nam sie nie spodoba, to zawsze możemy ją komuś podarować, odsprzedać albo przekazać jako nagrodę na lokalnym turnieju (jak się dobrze zakręcić, to w zamian można poprosić o zwolnienie lub zniżkę wpisowego co zminimalizuje straty).
acidity 8 stówek za 5 rybek (160 za sztukę)! No no podziwiam i gratuluje odwagi... sam byłem przez dobrych kilka lat szczęśliwym posiadaczem akwarium i wiem, że z tą żywotnością bywa różnie
22 lata praktyki nie gwarantuje sukcesu, ale zmniejsza ryzyko poniesienia strat. Poza tym, wyrosną z tego takie ślicznotki link
moon napisał:
Co do tematu: ceny książek są tutaj mniej istotne od tego że jest ich naprawde niewiele. Ja z swojej stronu mam apel do tłumaczy i wydawców- niech sobie liczą ile chcą (oczywiście w granicach rozsądku) byle wybór był większy !!!
Nie każdy zna języki obce na tyle by właściwie wyciągnąć sens z treści książek zagranicznych.
Słuszna uwaga. Ja też wolę książki w naszym ojczystym języku. Książki zagraniczne sporadycznie kupuję, jednak z miłą chęcią zastąpiłbym je książkami po Polsku.
A tak przy okazji, to gdy ostatnio miałem okazję rozmawiać z B. Zerkiem, to dowiedziałem się, że nie planuje on wznowienia jednej z najlepszych książek o grze środkowej Piotra Romanowskiego "Gra środkowa - plan". Ponadto, jeśli dobrze kojarzę (miałem okrutnego kaca, więc mogłem coś pomieszać) to nie będzie też kontynuacji "Szkoły Arcymistrzów"...
Jak będziecie mieli okazję, to zapytajcie Zerka albo Zezulkina (ich można spotkać na niektórych turniejach) z czym się wiąże wydanie książki. Dziś musisz wpompować kupę kasy (wyższy nakład=niższa cena), a towar sprzedajesz przez wiele lat (mały rynek zbytu). Ja się zastanawiam czy na tym w ogóle można zarobić, bo przecież jak doliczymy inflację, odpowiednie magazynowanie (musi być ciepło i sucho), to jaki będzie zysk rzeczywisty?
Hmmm, po przemyśleniu, to rynek zbytu jest nie tyle mały, co skąpy - dosłownie! Ogólnie w Polsce mało się czyta, mało książek kupuje. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda na tym forum - ludzie przed zakupem książki za 30 czy 40 zł przeprowadzają wywiad, jakby kupowali co najmniej 50 calowy TV za 10 000 PLN. Oczywiście opinia zawsze jest wskazana i tego nie neguję, ale niektórzy potrafią całymi tygodniami wypytywać co jest w środku, a na koniec i tak kupują co innego, albo wcale nie kupują...
Książka na półce na szczęście nie gnije - jak nam sie nie spodoba, to zawsze możemy ją komuś podarować, odsprzedać albo przekazać jako nagrodę na lokalnym turnieju (jak się dobrze zakręcić, to w zamian można poprosić o zwolnienie lub zniżkę wpisowego co zminimalizuje straty).
Wladek do Polski przytaszczyl 100 bibli(100 ksiazek "Chess" Laszlo Polgar) 500 000 diagramow. Nie licze na zyski ,licze tylko na inteligencje Polakow ,ze beda uczyc Polskie Dzieci Szachow...
Ksiazki sa za darmoche , problem jest taki ze w Polsce nie ma kto uczyc Szachow.
Taka jest prawda ( moja obserwacja 45 lat Polskich Turniejow Szachowych _________________ puzzle,strony,szachy,diagramy
A tak przy okazji, to gdy ostatnio miałem okazję rozmawiać z B. Zerkiem, to dowiedziałem się, że nie planuje on wznowienia jednej z najlepszych książek o grze środkowej Piotra Romanowskiego "Gra środkowa - plan". Ponadto, jeśli dobrze kojarzę (miałem okrutnego kaca, więc mogłem coś pomieszać) to nie będzie też kontynuacji "Szkoły Arcymistrzów"...
Wcale się nie dziwie "Szkołę Arcymistrzów" Zerek sprzedaje po 50zł za sztuke a ostatnio wydawnictwo RM wydaje je (już trzy części) za 35-40zł poza tym RM stosuje (a przynajmniej kiedyś stosował) rabaty na wysyłkę, po zamówieniu książek powyżej 100zł wysyłają na swój koszt a w Ardenie po zamówieniu na 135zł nie dostałem rabatu nawet na 1zł.
acidity napisał:
Ogólnie w Polsce mało się czyta, mało książek kupuje. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda na tym forum - ludzie przed zakupem książki za 30 czy 40 zł przeprowadzają wywiad, jakby kupowali co najmniej 50 calowy TV za 10 000 PLN. Oczywiście opinia zawsze jest wskazana i tego nie neguję, ale niektórzy potrafią całymi tygodniami wypytywać co jest w środku, a na koniec i tak kupują co innego, albo wcale nie kupują...
Mało się czyta bo ksiązki są za drogie! A w przypadku literatury specjalistycznej jak chociażby szachowa dochodzi jeszcze to że wydawcy nie zależy na sprzedaży bo nie wmówicie mi że:
taka prezentacja ma zachęcić do kupna co to właściwie jest: biografia, zbiór partii, zadanka na wzór http://www.readme.pl/x_C_I__P_11064-110003.html czy co??? Dochodzi do tego niedbalstwo i olewanie (jeśli nie wręcz oszustwo) czytelnika bo jak można nazwać fakt że w jednym z największych szachowych sklepów internetowych po zamówieniu 4 książek dostaje tylko 3 (oczywiście rachunek wystawili mi za 4) a po mojej interwencji telefonicznej właściciel powiedział że czwartej nie wysłali bo akurat nie mają (a fakt że nie maja to nie powód czytelniku byś za nią nie zapłacił) i w najbliszym czasie wyślą mi ją na swój koszt ( w grudniu mija już 2lata jak mi to wysyłają).
acidity napisał:
Książka na półce na szczęście nie gnije - jak nam sie nie spodoba, to zawsze możemy ją komuś podarować, odsprzedać albo przekazać jako nagrodę na lokalnym turnieju (jak się dobrze zakręcić, to w zamian można poprosić o zwolnienie lub zniżkę wpisowego co zminimalizuje straty).
To tylko pół prawdy bo jak nie spodoba nam się 10 to już mamy 300-400zł w plecy, a co z ludzmi mniej zamożnymi? jak taki dzieciak z mniej biednej rodziny kupi sobie książkę którj celem będzie gnić na półce to na następną może liczyć za 2 lata i to ma być super że odda ją za wpisowe na lokalnym turnieju? A z czego się wtedy nauczy szachów?
Są za drogie czy po prostu drogie? Jedne są dużo tańsze niż anglojęzyczne odpowiedniki, inne droższe – wszystko zależy od kosztów wydania i nakładu. Pewnie wszystkie sprzedają się kiepsko.
Inna sprawa, że większość kupi film albo grę na stadionie za 20 zł, nawet jeśli w sklepie jest za 30. Co więcej, ludzie czasem kupują na stadionie drożej, niżby kupili w kiosku pod domem
Cytat:
jak taki dzieciak z mniej biednej rodziny kupi sobie książkę którj celem będzie gnić na półce to na następną może liczyć za 2 lata i to ma być super że odda ją za wpisowe na lokalnym turnieju? A z czego się wtedy nauczy szachów?
Acidity pisał, że rynek jest nie tyle mały (choć jest mały), co skąpy. Jak rozumieć słowo skąpy – inna sprawa.
Tak czy inaczej, statystyczna anglojęzyczna książka szachowa za 25 dolarów sprzeda się wielokrotnie lepiej niż polski odpowiednik za 10 dolarów. Więc wydają, co tylko mogą, na przykład wydanych po roku 2000 anglojęzycznych książek o partii hiszpańskiej jest dostępnych kilkanaście. _________________ "wojtzuch" piszemy od małej litery.
Acidity pisał, że rynek jest nie tyle mały (choć jest mały), co skąpy. Jak rozumieć słowo skąpy – inna sprawa.
Klient jest skąpy niczym Harpagon.
Spróbuję inaczej Chrząszczyku. Gdy kupuję książki 200-300 stron za 30 zł, które czytam maksymalnie w 1-3 dni, to wydatek może faktycznie trochę boleć. Szybka konsumpcja temu sprzyja. Ale gdy kupuję książkę szachową, to korzystamy z niej miesiącami, o ile nie latami. Tak więc zwróć proszę uwagę na fakt, że kupując dany przedmiot należy brać pod uwagę nie tylko jego przydatność, ale przede wszystkim czas jego użyteczności. Gdy płacę za telefon 800 zł i posłuży mi on 2-3 lata, to po podzieleniu na 24-36 miesięcy wychodzi mi kwota 22 do 33 zł na miesiąc - to jest dużo. Jeśli kupię książkę szachową za 50 zł którą będę wykorzystywał przez 12 miesięcy, to miesięczny koszt to nieco ponad 4 zł.
Co do dzieci.. cóż, zdarzają się mało zamożni, ale w większości przypadków nie szczędzą sobie na wszelkiego rodzaju gadżetach np. komórki, MP4, markowe ciuchy, ale na książki ich oczywiście nie stać (chyba dlatego, że tym nie zaimponuje kolegom). Jakiś czas temu prosiłem jedno z dzieci w naszym klubie o zakup podręcznika do szachów i usłyszałem, że nie ma pieniędzy. Tego samego dnia bez oporów zamówił sobie pizzę i colę na telefon za którą zapłacił 20 zł. Później nie przyszedł na kolację za którą wcześniej zapłacili rodzice... No ale cóż, bieda ma pewne ułomności.
Jak się weźmie do ręki książki wydane przez arden i rm, to jakość którą oferuje te pierwsze wydawnictwo jest nieporównywalnie wyższa. Wszystko począwszy od jakości papieru, a skończywszy na tłumaczeniu i ilości błędów działa na korzyść ardenu.
Książki z rm porównałbym do produktów spożywczych sprzedawanych w biedronce.
Co do rabatu... zabawne, ale w czerwcu kupowałem od Pana Zerka o dostałem 20% zniżki.
Każdy z nas ma swoje racje a prawda jak zwykle leży gdzieś po środku. Proponuje zakonczyć tę dyskusje bo ani książki po niej nie stanieją ani czytelników nie przybędzie.
Każdy z nas ma swoje racje a prawda jak zwykle leży gdzieś po środku.
... powiedział zwolennik płaskiej Ziemi.
Nie bardzo rozumiem o co teraz panu chodzi panie wojtzuch?
Nabijam się z tego frazesu "Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku". Potwornie się go nadużywa, zwykle właśnie w połączeniu z propozycją zakończenia dyskusji. Jeśli – podkreślam: jeśli – ceny są na granicy opłacalności, a przewidywane nakłady dobrze dobrane, to prawda nie leży gdzieś pośrodku, choćby nie wiem jak zaklinać rzeczywistość, i książki są zbyt drogie na takiej samej zasadzie jak sprzęt do skoków spadochronowych. _________________ "wojtzuch" piszemy od małej litery.
acidity 8 stówek za 5 rybek (160 za sztukę)! No no podziwiam i gratuluje odwagi... sam byłem przez dobrych kilka lat szczęśliwym posiadaczem akwarium i wiem, że z tą żywotnością bywa różnie
22 lata praktyki nie gwarantuje sukcesu, ale zmniejsza ryzyko poniesienia strat. Poza tym, wyrosną z tego takie ślicznotki link
moon napisał:
Co do tematu: ceny książek są tutaj mniej istotne od tego że jest ich naprawde niewiele. Ja z swojej stronu mam apel do tłumaczy i wydawców- niech sobie liczą ile chcą (oczywiście w granicach rozsądku) byle wybór był większy !!!
Nie każdy zna języki obce na tyle by właściwie wyciągnąć sens z treści książek zagranicznych.
Słuszna uwaga. Ja też wolę książki w naszym ojczystym języku. Książki zagraniczne sporadycznie kupuję, jednak z miłą chęcią zastąpiłbym je książkami po Polsku.
A tak przy okazji, to gdy ostatnio miałem okazję rozmawiać z B. Zerkiem, to dowiedziałem się, że nie planuje on wznowienia jednej z najlepszych książek o grze środkowej Piotra Romanowskiego "Gra środkowa - plan". Ponadto, jeśli dobrze kojarzę (miałem okrutnego kaca, więc mogłem coś pomieszać) to nie będzie też kontynuacji "Szkoły Arcymistrzów"...
Jak będziecie mieli okazję, to zapytajcie Zerka albo Zezulkina (ich można spotkać na niektórych turniejach) z czym się wiąże wydanie książki. Dziś musisz wpompować kupę kasy (wyższy nakład=niższa cena), a towar sprzedajesz przez wiele lat (mały rynek zbytu). Ja się zastanawiam czy na tym w ogóle można zarobić, bo przecież jak doliczymy inflację, odpowiednie magazynowanie (musi być ciepło i sucho), to jaki będzie zysk rzeczywisty?
Hmmm, po przemyśleniu, to rynek zbytu jest nie tyle mały, co skąpy - dosłownie! Ogólnie w Polsce mało się czyta, mało książek kupuje. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda na tym forum - ludzie przed zakupem książki za 30 czy 40 zł przeprowadzają wywiad, jakby kupowali co najmniej 50 calowy TV za 10 000 PLN. Oczywiście opinia zawsze jest wskazana i tego nie neguję, ale niektórzy potrafią całymi tygodniami wypytywać co jest w środku, a na koniec i tak kupują co innego, albo wcale nie kupują...
Książka na półce na szczęście nie gnije - jak nam sie nie spodoba, to zawsze możemy ją komuś podarować, odsprzedać albo przekazać jako nagrodę na lokalnym turnieju (jak się dobrze zakręcić, to w zamian można poprosić o zwolnienie lub zniżkę wpisowego co zminimalizuje straty).
Witam serdecznie!
Kilka tygodni temu kupilem kilka książek w wydawnictwie Arden. Pytałem sie rowniez o termin wydania kolejnych pozycji z serii Szkola Arcymistrzow. Niestety, tak jak wyzej wspomniano zaniechano wydawanie ksiazek z tej edycji. Tak wiec w Ardenie jest dostepna tylko pierwsza z czterech czesci szkoly Arcymistrzow. Argumentowano to tym ze poziom materialów zamieszczonych w tych ksiazkach jest za wysoki dla wiekszosci szachistow. Po czesci moge sie z tym zgodzic. Pewnie innym argumentem jest fakt ze te ksiazki nie sprzedawaly sie najlepiej (zgaduje oczywiscie), ogolnie to chyba ze sprzedaza ksiazek a w szczegolnosci ksiazek szachowych jest w Polsce kiepsko.
Mam kilka ksiazek Pana Zerka. W przedmowie do jednej z nich (dokladnie nie pamietam juz) pan Zerek pisal ze w Polsce jest okolo kilka tysiecy zawodnikow z kat. centralnymi (zgaduje ze chodzi o I oraz k) a on sprzedal raptem kilkaset ksiazek (chodzilo o ksiazki z serii szkola przyszlych mistrzow).
Mimo ze posiadam tylko II kat. z checia kupilbym wszystkie 9 ksiazek (5 - szkola przyszlych mistrzow, 4- szkola arcymistrzow) nawet za 50zł za sztuke...
I wolabym zaplacic te 50zł Ardenowi niz kupowac troszke tansze od RM (gorszy papier, bledy w tlumaczeniu jak ktos wyzej napisal).
Tak wiec jezeli ktos ma "dostep" do pana Zerka to prosze Go namowic aby wznowil tlumaczenie pozostalych 3 ksiazek...
I wolabym zaplacic te 50zł Ardenowi niz kupowac troszke tansze od RM (gorszy papier, bledy w tlumaczeniu jak ktos wyzej napisal).
Skoro piszesz, że książki słynnej serii "Dworeckiego i spółki" wydane przez RM posiadają błędy w tłumaczeniu to zapewne je posiadasz, lub przeglądałeś wystarczająco długo by tak stwierdzić.
Zerknijmy zatem na tłumacza pierwszej z brzegu książki RM tej serii i co widzimy? Tłumaczenie: Bogdan Zerek! Czyżby sabotaż pana Zerka? Oj nieładnie!
I wolabym zaplacic te 50zł Ardenowi niz kupowac troszke tansze od RM (gorszy papier, bledy w tlumaczeniu jak ktos wyzej napisal).
Skoro piszesz, że książki słynnej serii "Dworeckiego i spółki" wydane przez RM posiadają błędy w tłumaczeniu to zapewne je posiadasz, lub przeglądałeś wystarczająco długo by tak stwierdzić.
Zerknijmy zatem na tłumacza pierwszej z brzegu książki RM tej serii i co widzimy? Tłumaczenie: Bogdan Zerek! Czyżby sabotaż pana Zerka? Oj nieładnie!
Witam
Hmm, piszac o bledach opieralem sie na wypowiedzi Pana Acidity
acidity napisał:
Jak się weźmie do ręki książki wydane przez arden i rm, to jakość którą oferuje te pierwsze wydawnictwo jest nieporównywalnie wyższa. Wszystko począwszy od jakości papieru, a skończywszy na tłumaczeniu i ilości błędów działa na korzyść ardenu.
Książki z rm porównałbym do produktów spożywczych sprzedawanych w biedronce.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach