Specjalnie wydłuzyłem aby partia skończyła się równo w 80 posunięciu Very Happy
Mam nadzieję Michale, że to niesmaczny żart. Bo jeśli nie, to takiego braku szacunku dla przeciwnika dawno nie widziałem.
Co masz na mysli Marcinos? Nie rozumiem co mialoby byc niesmacznym zartem i/lub brakiem szacunku dla przeciwnika . Mozesz wyjasnic? _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż gdy wygrywamy partię, logiczną koleją rzeczy jest to, iż druga osoba ją przegrywa (genialne, wiem). Zapewne nasz oponent nie tryska humorem, podupada na duchu. Tymczasem, miast wykonać wyrok, strona zwycięska zaczyna się "bawić", bo chce dojechać do określonej liczby posunięć... Miłe to na pewno nie jest, tym bardziej tutaj, gdzie białe grały do końca, pozwalając na zakończenie partii matem (miast wywiesić białą flagę i pozbawić tej przyjemności). Być może takie męczenie przeciwnika jest teraz modne? Ciekaw jestem, czy Michałowi by się podobało, gdyby to Kaczmar taki numer pod koniec partii odstawiał... Równie dobrze można było grać do 100 - toż to okrągła liczba...
Ale mimo tego wywodu, wierzę że to żarcik tylko... _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
Wybacz Marcinosie, ale wg mnie nie bardzo twoje wywody maja sie do siebie, bo:
1) jesli wygrywamy partie to chyba NIE NASZYM OBOWIAZKIEM jest poddanie jej jesli nie widzimy szans na jej uratowanie, tak czy nie?
2) jesli mamy na to ochote to mozemy sobie meczyc do 999 ruchu czy tez nie mamy do tego prawa? A moze nie mamy prawa zaczac 1.a4 bo to brak szacunku do przeciwnika?!
3) jesli przeciwnikowi NIE PODOBA SIE "meczarnia" to w kazdym momencie moze PODDAC partie, tak czy nie?
4) nie uwazam W OGOLE "przeciaganie partii" za cos nagannego - ktos chce sprawdzic nas i nie wie jak sie poddaje, wiec "gra do konca". Jego prawo czy nie?!
5)
Cytat:
Równie dobrze można było grać do 100 - toż to okrągła liczba...
- zobacz nasza partie w ktorej wg ciebie MIALES PRAWO przeciagac remisowa partie - nie zaakceptowales remisu, a ja nie poddalem nawet wiedzac, ze (po stracie G) juz nie zremisuje. Chyba troszke przesadzasz z ta "kultura szachowa", nie?
6) Jak tak dalej zaczniesz wnioski wyciagac, to nie bedzie wolno spojrzec na przeciwnika, bo to moze go rozpraszac, a poddawac bedzie trzeba juz przy stracie inicjatywy albo (kontroli) pola
7) czy na pewno DOBRZE przemyslales to co napisales czy napisales "na chybcika"? _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Dyskusję z chess_amatorem kontynuowaliśmy na kurniku (gdzie w międzyczasie luke zdrowie tracił ) ale żaden oponenta nie przekonał. mimo to odniosę się do powyższych argumentów:
Cytat:
1) jesli wygrywamy partie to chyba NIE NASZYM OBOWIAZKIEM jest poddanie jej jesli nie widzimy szans na jej uratowanie, tak czy nie?
Nie wiem jak to się ma do mojego "zarzutu". Kaczmar grał do końca, jak w każdej partii. Choć zapewne nie domyślał się, jakiż szczytny cel założył sobie jego przeciwnik. A jeśli wygrywamy - to partię należy dokończyć i - jeśli przeciwnik ma ochotę - wymienić na jej temat uwagi.
Cytat:
2) jesli mamy na to ochote to mozemy sobie meczyc do 999 ruchu czy tez nie mamy do tego prawa? A moze nie mamy prawa zaczac 1.a4 bo to brak szacunku do przeciwnika?!
Mamy, nikt też Michałowi tego prawa nie odmówił. Mogę sobie naturalnie wyobrazić, że ktoś mógłby czuć się urażony ruchem typu 1.a4, ale to przypadek skrajny. Sęk w tym, czy musi wykorzystywać to prawo w taki prześmiewczy sposób? Mam prawo, więc mogę zapomnieć o kulturze?
Poza tym po co te skrajności (999 ruchów?!), chess_amatorze? Tu przypadek jest prostszy i zapewne spotykany - choć raczej na turniejach młodzików, dopóki nie wybije im się z głowy takiego podejścia do gry i przeciwnika.
Cytat:
3) jesli przeciwnikowi NIE PODOBA SIE "meczarnia" to w kazdym momencie moze PODDAC partie, tak czy nie?
Co innego grać do mata, a co innego wykonywać posunięcia z przeświadczeniem, że przeciwnika bardziej interesuje owe magiczne 80 posunięć. Wiele osób gra do samego końca i chwała im za to - pozwalają doprowadzić do tego, co w szachach najprzyjemniejsze. ale jak poczuliby się wiedząc, że przeciwnik prowadzi z nimi przy okazji jakąś samolubną grę?
Cytat:
4) nie uwazam W OGOLE "przeciaganie partii" za cos nagannego - ktos chce sprawdzic nas i nie wie jak sie poddaje, wiec "gra do konca". Jego prawo czy nie?!
Ponownie - jak to się ma do komentarza Michała? Jeśli ktoś "przeciągał", to raczej Kaczmar, ale to jego święte prawo. Być może Michał popełniłby błąd... My tu rozmawiamy o podejściu do gry zwycięzcy, nie pokonanego.
Cytat:
5)
Cytat:
Równie dobrze można było grać do 100 - toż to okrągła liczba...
- zobacz nasza partie w ktorej wg ciebie MIALES PRAWO przeciagac remisowa partie - nie zaakceptowales remisu, a ja nie poddalem nawet wiedzac, ze (po stracie G) juz nie zremisuje. Chyba troszke przesadzasz z ta "kultura szachowa", nie?
A Ciebie to chyba nadal boli, ta nieszczęsna partia... Wszystko na forum zostało wyjaśnione, twój pogląd cieszył się średnim poparciem - mimo to nie dałeś się przekonać. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego do tego wracasz? Toż rozważany problem ma się do naszej partii jak pięść do nosa... Tam chodziło o prawo gry na wygraną w remisowej pozycji, tutaj zaś (potencjalny) brak szacunku dla drugiego człowieka.
Cytat:
6) Jak tak dalej zaczniesz wnioski wyciagac, to nie bedzie wolno spojrzec na przeciwnika, bo to moze go rozpraszac, a poddawac bedzie trzeba juz przy stracie inicjatywy albo (kontroli) pola
Fantastyczna nadinterpretacja! Oj chess_amatorze, mistrzostwa w popadaniu w skrajności za nic Ci nie odmówię.
Cytat:
7) czy na pewno DOBRZE przemyslales to co napisales czy napisales "na chybcika"?
I Vice versa, adwersarzu.
Być może niepotrzebnie napadłem wieczorową porą na Michała - tym bardziej, że mógł to być tylko żart w jego wykonaniu (bądź co bądź spłatał mi podobnego figla w tym temacie). Ale braku szacunku wobec przeciwnika nie znoszę, zapewne dlatego, że było mi to okazywane przez zawodników na początku mojej szachowej drogi (zabawne, że przez tych słabszych). Nigdy nie wolno się bawić i lekceważyć, jakakolwiek pozycja by nie była, ktokolwiek by nie siedział na przeciwko nas. Jeśli będzie na to przyzwolenie, turnieje szachowe zamienią się w smutną parodię tego, co nazywają "królewską grą". Szacunek przede wszystkim - sami go okazujmy, to będzie i nam okazywany. I zostanę przy swoim zdaniu, niezależnie od "wielkości" tej przewiny.
Dobranoc Państwu
buhaha jak to czytam, to dowierzać nie mogę, PRZECIWNIK ZAWSZE MOZE PODDAC, przedłuzyłem partie o 1 ruch, ja nie widze w tym jakiegos wykorczenia...ile razy w turniejach w REALU zdarzało się że się bawią zawodnicy ze słabszymi ?!... 1 ruch a tu cała książka o tym
Wybacz Marcinosie, ale wg mnie nie bardzo twoje wywody maja sie do siebie, bo:
1) jesli wygrywamy partie to chyba NIE NASZYM OBOWIAZKIEM jest poddanie jej jesli nie widzimy szans na jej uratowanie, tak czy nie?
2) jesli mamy na to ochote to mozemy sobie meczyc do 999 ruchu czy tez nie mamy do tego prawa? A moze nie mamy prawa zaczac 1.a4 bo to brak szacunku do przeciwnika?!
3) jesli przeciwnikowi NIE PODOBA SIE "meczarnia" to w kazdym momencie moze PODDAC partie, tak czy nie?
4) nie uwazam W OGOLE "przeciaganie partii" za cos nagannego - ktos chce sprawdzic nas i nie wie jak sie poddaje, wiec "gra do konca". Jego prawo czy nie?!
5)
Cytat:
Równie dobrze można było grać do 100 - toż to okrągła liczba...
- zobacz nasza partie w ktorej wg ciebie MIALES PRAWO przeciagac remisowa partie - nie zaakceptowales remisu, a ja nie poddalem nawet wiedzac, ze (po stracie G) juz nie zremisuje. Chyba troszke przesadzasz z ta "kultura szachowa", nie?
6) Jak tak dalej zaczniesz wnioski wyciagac, to nie bedzie wolno spojrzec na przeciwnika, bo to moze go rozpraszac, a poddawac bedzie trzeba juz przy stracie inicjatywy albo (kontroli) pola
7) czy na pewno DOBRZE przemyslales to co napisales czy napisales "na chybcika"?
Dżizas !!!!!
W tym poście nie ma żadnego emotikona !! _________________ wykształciuch, łże elita, kiedyś będę oligarchą
buhaha jak to czytam, to dowierzać nie mogę, PRZECIWNIK ZAWSZE MOZE PODDAC, przedłuzyłem partie o 1 ruch, ja nie widze w tym jakiegos wykorczenia...ile razy w turniejach w REALU zdarzało się że się bawią zawodnicy ze słabszymi ?!... 1 ruch a tu cała książka o tym
Dziś kolejna partia !
"Buhaha", ja głupi wierzyłem, że to jednak był żart. Co za naiwność... "Wykorczenia" rzeczywiście żadnego nie popełniłeś - ale to, że jedni zachowują się w taki sposób ( w realu czy przez net), usprawiedliwia i Ciebie? Nijak i nigdy. Tak możesz tłumaczyć wszystko - "bo oni też..." Być może grasz tylko przez rok Michale, jak lubisz podkreślać, ale w tym czasie nie tylko nauczyłeś się szachów, ale także przejąłeś najgorsze zachowania szachowego światka. Od błahych "zabaw" z przeciwnikiem, po drukowanie wyników partii.
Bardzo to rozczarowujące. Potem jest krzyk, że nikt Cię tu nie lubi, gdy tymczasem sam dostarczasz na siebie materiałów. Życzę Ci tylko, by przeciwnicy podchodzili do Ciebie z odmiennym nastawieniem, niż Ty do nich.
Miłego dnia wszystkim! _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
Czyli stara jak świat dyskusja o kulturze przy desce i kulturze samej gry.
Jeśli mam trzy figury mniej i marne szanse na kończący atak, to partie poddaję. Nie gram jej do końca, ponieważ szanuję człowieka siedzącego po drugiej stronie. Szanuję jego czas. [wyjątkiem może być blitz, myślę]
Jeśli mam Hetmana a przeciwnikowi pozostał tylko Król, to nie bawię sie z nim tylko matuję. Jeśli tego nie robię, to świadczy to o moim braku umiejętności grania elementarnych końcówek, albo o braku kultury.
To smutne, że trzeba o tym mówić, to powinno być we krwi każdego zawodnika. Ale prawdą jest też to, że młode pokolenie jest o dwie klasy mniej kulturalne podczas gry niż stara gwardia. To oczywiście uogólnienie. Ale prawda, niestety. _________________ wszystkich was pokonam
Jeśli mam trzy figury mniej i marne szanse na kończący atak, to partie poddaję. Nie gram jej do końca, ponieważ szanuję człowieka siedzącego po drugiej stronie. Szanuję jego czas. [wyjątkiem może być blitz, myślę]
Ja mam trochę inne podejście. Mimo, że grałem dopiero w paru turniejach zauważyłem, że przeciwnik z rankingiem tak mniej więcej do 1800 mimo, że ma wygraną pozycję nie zawsze musi wygrać. Czasami podstawi figurę, czasami da pata. Do tej pory zdażyło mi to się dwa razy. Więc realnie mam cały czas cień szansy i nie widzę powodu aby z tego cienia szansy rezygnować a na pewno nie jest to powodem do stwierdzenia że nie szanuję człowieka bo nie szanuję jego czasu.
Co do zachowania Michała to oczywiście uważam, że w żaden sposób mnie nie uraził chociaż z mojej strony to wyglądało tak jakby nie był w stanie dać mata w jednym posunięciu co potwierdza moją teorię, że grając z przeciwnikiem o sile gry do II kategorii włącznie należy zawsze grać do końca bo czasami cuda się zdażają.
Nadal uważam, że gra bez trzech figur (a nie jednej) jest objawem braku szacunku do przeciwnika.
W partii turniejowej 90' (np.) z całkowicie przegraną pozycją? Oczywiście zawsze mogę wierzyć, że przeciwnik podstawi mata, że teoretycznie zawsze może jeszcze przegrać. Ale jaki to ma sens?
Jak to się ma do uczciwości przed samym sobą?
Chodzi tu, jeszcze raz przypomnę, przede wszystkim o KULTURĘ gry, o SZACUNEK do drugiego człowieka. _________________ wszystkich was pokonam
Nadal uważam, że gra bez trzech figur (a nie jednej) jest objawem braku szacunku do przeciwnika.
W partii turniejowej 90' (np.) z całkowicie przegraną pozycją? Oczywiście zawsze mogę wierzyć, że przeciwnik podstawi mata, że teoretycznie zawsze może jeszcze przegrać. Ale jaki to ma sens?
Jak to się ma do uczciwości przed samym sobą?
Chodzi tu, jeszcze raz przypomnę, przede wszystkim o KULTURĘ gry, o SZACUNEK do drugiego człowieka.
Miałem taką sytuację ja pionka i króla; przeciwnik skoczka; gońca i pionka; ustawiłem się w taki sposób, że jak przeciwnik wejdzie na linię przemiany i zamieni pionka w hetmana to będzie pat. Tak też się stało. Stosując Twój tok rozumowania można wnioskować, że zdobyłem pół punktu nieuczciwie a z tym nie mogę się zgodzić. W partii najpierw ja popełniłem błędy dzięki temu przeciwnik uzyskał przewagę a potem on popełnił błąd ponieważ był pewny wygranej i nie zadał sobie trudu by najpierw pomyśleć a potem wykonać ruch. Naprawdę nie wiem dlaczego odbierasz to jako zachowanie niekulturalne. Teoretycznie mogłem zrezygnować kilkanaście ruchów wcześniej ale gra do końca opłaciła się. Przeciwnik miał III kategorię szachową.
Kaczmar jezeli przeciwnik mial 1600 a to pewnie zblizony poziom twojej gry to pewnie bylo pelno niedociagniec, przeciez normalnie tluczesz lekka fiugra piona i potem doprowadzasz swojego piona na hetmana i wygrywasz partie
Normalnie sprobuj zagrac powiedzmy samym krolem na 3 zlocząone piony przeciwnika, nie wierze w to zeby dal ci pata.
Nadal uważam, że gra bez trzech figur (a nie jednej) jest objawem braku szacunku do przeciwnika.
W partii turniejowej 90' (np.) z całkowicie przegraną pozycją? Oczywiście zawsze mogę wierzyć, że przeciwnik podstawi mata, że teoretycznie zawsze może jeszcze przegrać. Ale jaki to ma sens?
Jak to się ma do uczciwości przed samym sobą?
Chodzi tu, jeszcze raz przypomnę, przede wszystkim o KULTURĘ gry, o SZACUNEK do drugiego człowieka.
A według mnie właśnie kultura gry i szacunek do przeciwnika nakazuje grać do końca. Pozwolić przeciwnikowi pokazać pełny swój kunszt. A nie uciec przed matem podkulając ogon jak ratlerek na ryk tygrysa.
[list]wychodzisz z kina przed końcem filmu?
czytasz tylko połowę książki?
nie jadasz deseru?
czy finał jest Ci obcy? _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
nie zgodze sie TPP
Jak siada powiedzmy 1800 z 2200 i widac czysta pozycje
Krol na krola hetmana
To czekasz az ten 2200 cie zamatuje?
Oczywiste ze chyba poddasz bo tylko osmieszasz siebie ani nie masz szacunku do przeciwnika kpiac sobie z jego umiejetnosci.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach