Cóż grupa B jakby to powiedzieć trochę monotonna i bez żadnego celu - co za różnica czy zajmnie się miejsce n-te czy n-te +3.
Przecież można grać o miejsce nie tylko pierwsze w grupie, ale i o nieostatnie! _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
Cóż grupa B jakby to powiedzieć trochę monotonna i bez żadnego celu - co za różnica czy zajmnie się miejsce n-te czy n-te +3.
Niestety, nie tak miało być. W planach było 8 osób,a spodziewałem się, że walka w tej grupie będzie jeszcze bardziej zacięta niż w A. Tymczasem jest już tylko 3 zawodników ( w tym Zielarz o którym chyba słuch zaginął )... Przez pewien czas chodziła mi po głowie idea, czy aby waszej trójki nie dokooptować do A i rozegrać tylko jedno koło. Chciałem być jednak konsekwentny i jakoś nagrodzić tych, którzy ten awans wywalczyli (szczególnie piszę tu o grupie 4).
Zapraszam także do dyskusji w tym temacie:
http://www.szachista.com/ftopicp-32324.html#32324 _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
Zatem kojarzenia przedstawiają się następująco:
I runda 01.09-14.09 (pauzuje byk)
Warcabista - tpp
mattihau - Michał95
Marcinos - pooher
Jutro o 19:30 tam gdzie zawsze spotka się 2 gentlemenów i stoczy bitwę o punkt. To pierwsza okazja do sprawdzenia czy moja broń nie zardzewiała. _________________ Mateusz Hauschild
gg : 5806589
ja napewno zagram w dalszej czesci turnieju jezeli takowa bedzie chociaz ostatnio mialem dlugi odpoczynek od szachow. _________________ "How many times I told ya play your position small soldier"
pozwolę sobie przekopiować tą wiadomość którą dostałem... i skończmy na tym ten temat - ja nawet nie mam ochoty wracać do tamtych partii i zgadywać z czym lub z kim grałem.
Regulamin forum - zakaz publikowania prywatnej korespondencji bez zgody nadawcy
tpp
Regulamin jest w tym punkcie do bani, bo sprzeczny zarówno z prawem jak i ogólnie przyjętymi zasadami. Wymyślony na potrzebę chwili, straszy do tej pory, ale sam go tpp nie zawsze jeśli chodzi o korespondencje stosujesz - vide korespondencja Michała z doktorem Dirkiem J.A. De Ridder Oczywiście to ma sens - Michał dostał list i go opublikował bo to był już jego list, i Panu De Ridder nic do tego, tak samo Matti opublikował wiadomość do siebie, a że autor się jej wstydzi? Cóż, mógł jej nie pisać. Nie wstydził się natomiast donieść moderatorowi o złamaniu regulaminu, i moderator wykonał obowiązujące tu prawo, bo to że donosiciel sam wcześniej łamał regulaminy oczywiście argumentem nie jest - regulamin forum chroni tak samo świnie i świętych. Tak to niestety jest...
Niemniej jednak korespondencja ta dość długo na forum wisiała, i większość zainteresowanych zdążyła ją przeczytać. Było w niej zawarte zawoalowane oskarżenie mnie o nadinterpretację wyników analizy, ponieważ Pat twierdził że można otrzymać takie same wyniki dla większości partii 1800+, i że taką skuteczność ma w połowie partii z reala.
Dlatego poczułem się zmuszony odpowiedzieć na te słowa. I w konsekwencji poprosić o Twoje, Pat, dwie dowolnie przez Ciebie wybrane partie turniejowe. Jeśli okaże się że bez pomocy programu potrafisz grać tak jak z mattihau, nie będzie sensu marnować Twojego talentu w IV edycji. Twoje miejsce jest w kadrze, na pierwszej szachownicy naszej drużyny olimpijskiej w Dreźnie. Podejmiesz rękawicę? _________________ pay attention or pay the price
Źle się czułem, byłem chory, zasłabłem nawet dwa razy. Prosiłem kilkakrotnie o odłożenie partii chociaż o jeden dzień, żeby antybiotyki zaczęły działać, żeby zaropiałe gardło mniej bolało, żeby oczy mniej łzawiły ... ale NIE! Nie pozwolił kazał grać. Zły był, że remis ze Słowenią dzisiaj 1:1 i że musi grać, musi sobie ulżyć, że Błaszczykowski tylko w słupek trafił. I co i jak poszedłem po aspirynę, to podstępnie zbił mi wieżę na f8! _________________ wszystkich was pokonam
Ha, Słowenia to jedno! Ale jaki szok przeżyłem, gdy pooher zwyczajnie spoliczkował mnie, otwartą dłonią, już swoim pierwszym ruchem. Miast spokojnego, harmonijnego 1 ... c6, zagrał podłe c5. To zwyczajna zniewaga i morze krwi jej nie zmyje. 3 dni (!) przygotowywałem wariant w zamkniętej CK. Pooher, zszokowany obrotem spraw zapewne poddałby się już po 3.e5, ale nie! Miast tego postanowił iść na dno bez honoru. Niczym Rambo przewiązałem czoło opaską i zagrałem 2. Sf3, spluwając na podłogę.
Przeciwnik jawnie kpił ze mnie, zupełnie nie obawiając się mojej kawalerii. Gdy jeden z jeźdźców wpadł na d6 krzycząc "Szach!", ten roześmiał się mu w twarz i agresywnie ruszył monarchą do przodu. To jawne szaleństwo zupełnie wyprowadziło mnie z równowagi, a grający czarnymi zdrajca natychmiast to wykorzystał. Nie bacząc na moją armię, niczym snajper zza winkla, zwyczajnie zabrał pionka d4. Zewsząd grozi mu zguba, a on wybija szeregowców w najlepsze. Barbarzyństwo czarnych wstrząsnęło mną - czyżbym walczył z samym Piekłem?
Ruszyłem mężnie do przodu, prosto na pozycję wroga - ten zaś szyderczo szczerzył się do mnie! To musiało się skończyć - moja kawaleria na pozycjach, a jego wojska nawet prochu nie powąchały. Wtedy sowiecka szkoła dała znać o sobie - rzuciłem wszystkim co miałem w polu o jego szańce, a on zwyczajnie przyjął to na pierś, jakby moi jeźdźcy byli z papieru. Gdy dotarła do mnie powaga sytuacji, wróg zaczął mobilizować resztę swojej armii. Nie wyszkolone to, bez koordynacji - a mimo to gryzło deskę jak zwierzęta, odpychając mnie od pozycji czarnych, gdzie połowa mojej armii dawno skonała.
Sytuacja stała się dramatyczna, tymczasem on dalej się śmiał. Będąc na granicy obłędu, rzuciłem do boju ciężką artylerię i resztę rezerwistów, bez mrugnięcia okiem posyłając ich tam, gdzie zawiodły moje elitarne jednostki. Krew ponownie się polała, na darmo jednak - piechota zatrzymała się, a czarny rzucił się do powolnego kontrataku. Już widziałem czarną armię na rogatkach stolicy, z plugawymi sztandarami z napisałem "C5!". Nie miałem zamiaru dać mu satysfakcji, byłem gotów poświęcić kobiety i dzieci.
Czarne zaczęły jednak tryumfować za wcześnie. Zaślepione sukcesem, zapomniały o tyłach - białe zaś o zasadach savoir vivre'u. Zdradziecko pchnąłem przeciwnika w plecy, zabierając sławetną wieżę na f8. A wtedy armia czarnych rozsypała się niczym domino. Gdy kurz opadł, moja artyleria dokonała reszty. kilka mocnych uderzeń i przeklęty skoczek, morderca pionka d4 zginął, a wraz z nim ostatnie nadzieje. Król czarnych poddał się, licząc na litość. Nie byłem jednak zdolny powstrzymać moich żołdaków przed zemstą. Czarny król został ścięty, a wszystkie ślady świadczące o plugawym c5 - zatarte i zapomniane. Jednak teraz co noc będę budził się zlany potem, widząc przed oczami heretyckie c5 i śmiejącego się szaleńczo oponenta... A przy tym - mimo tego co stało się tuz po bitwie - jestem przekonany, że on wróci. Wróci, ubrany w białe barwy i znów ruszy na mnie. A na jego sztandarach widnieć będzie "1.C4!"... _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 310 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Nie Wrz 07, 2008 1:16 pm Temat postu:
piękna analiza partii... _________________ Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach