Marcin miał prawo sprawdzać się w tej końcówce, miał też prawo sprawdzać przeciwnika.
W takim razie mozna przeciwnika sprawdzac w koncowce K+p skrajny na K ze zlym goncem prawda? Zrobic 49r goncem pozniej ruch pionem itd az wyjdzie 360 ruchow albo wiecej. I wszystko jest w porzadku, bo przeciez walcza i maja do tego prawo, nie? . Chyba rzeczywiscie to ja nie rozumiem pewnych zasad, bo okazuje sie, ze jesli czlowiek ma prawo (np. pisac co chce) to musi to prawo zawsze i wszedzie stosowac (nawet jesli pisze glupoty), bo inaczej byloby cos "nie tak" z nim, prawda?
Fajny z Ciebie szachista. Wydawałoby się, że szachiści powinni mieć większe inklinacje do logicznego myślenia...
Otóż różnica jest zasadnicza, tylko nie chcesz jej dostrzec. O końcówkach, które przytoczyłeś, każdy powyżej powiedzmy 1200 wie, że są remisowe i na ogół nie gra.
Wasza pozycja była cokolwiek bardziej unikalna i Marcin mógł i miał prawo sprawdzać czy aby na pewno nie da się z niej nic wyciągnąć.
Wreszcie... możesz trafić na słabego przeciwnika, który nie będzie wiedział, że jak masz 'właściwego' gońca, to stoi remis i będzie grał. I co? Pobijesz go, czy się znowu obrazisz???
A możesz też trafić na złośliwca, który postanowi sprawdzić Cię do końca (w tym i Twoje nerwy). I w takich właśnie chwilach trzeba być twardym i pokazać mu, że się przeliczył. Tym większa satysfakcja po wygranej/remisie.
Twoje rozumowanie można odnieść do sytuacji w piłce nożnej, kiedy jest 1:1 w 30 minucie i jeden zespół mówi: OK to strzelajmy już karne. To nic, że jeszcze 60 minut i potem dogrywka, przecież już pokazaliśmy, że potrafimy utrzymać remis z tym przeciwnikiem. Paranoja, nie?
Twoje rozumowanie można odnieść do sytuacji w piłce nożnej, kiedy jest 1:1 w 30 minucie i jeden zespół mówi: OK to strzelajmy już karne. To nic, że jeszcze 60 minut i potem dogrywka, przecież już pokazaliśmy, że potrafimy utrzymać remis z tym przeciwnikiem. Paranoja, nie?
A czemu nie w 2 minucie? Przeciez potrafili utrzymac REMIS 0:0 do 2ej minuty, wiec czemu czekac do 30?!
Cytat:
Wreszcie... możesz trafić na słabego przeciwnika, który nie będzie wiedział, że jak masz 'właściwego' gońca, to stoi remis i będzie grał. I co? Pobijesz go, czy się znowu obrazisz???
A możesz też trafić na złośliwca, który postanowi sprawdzić Cię do końca (w tym i Twoje nerwy). I w takich właśnie chwilach trzeba być twardym i pokazać mu, że się przeliczył. Tym większa satysfakcja po wygranej/remisie.
Jak trafie na zlosliwca, to podejde do sedziego i powiem, ze gra sie logicznie zakonczyla, a zlosliwiec nie ma co robic, wiec posuwa! . Jak natomiast trafie na slabego przeciwnika, to zrobie to samo, tyle ze "niewiedza" moze dzialac na jego korzysc. Dla mnie satysfakcja jest rozegrac SENSOWNA i LOGICZNA partie, ktora konczy sie, gdy juz nie mozna nic zrobic z obu stron (procz oczekiwania na to, az ktos zaslabnie albo spadnie mu czas). Wiem, ze to dziwne podejscie - niemniej tak dla mnie wygladaja obecnie szachy!
W realu juz kilka razy trafialem na zlosliwcow, niemniej w 90% sedzia bez problemu konczyl rozgrywki, tak ze nie musialem sie denerwowac niepotrzebnie. Na internecie temu sluzy przycisk "remis", tyle ze sedziego niekiedy nie ma! _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Mialem nadzieje, ze sie watek rozkreci, a tu kilka wpisow i juz sie zakonczyl! _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Twoje rozumowanie można odnieść do sytuacji w piłce nożnej, kiedy jest 1:1 w 30 minucie i jeden zespół mówi: OK to strzelajmy już karne. To nic, że jeszcze 60 minut i potem dogrywka, przecież już pokazaliśmy, że potrafimy utrzymać remis z tym przeciwnikiem. Paranoja, nie?
A czemu nie w 2 minucie? Przeciez potrafili utrzymac REMIS 0:0 do 2ej minuty, wiec czemu czekac do 30?!
A czemu nie naciskałeś 'remis' w 2-giej minucie partii?? Miałeś prawo, efekt byłby podobny, a i sytuacja lepsza dla Ciebie, bo przynajmniej nie byłeś do tyłu...
A co do sędziowania... owszem, masz rację. Tyle, że sędzia by Twojego meczu z Marcinem na pewno nie zakończył.
Ponadto grając w internecie zgadzasz się na nieobecność sędziego i na to, że taka możliwość (jego interwencji) w spornych sytuacjach odpada. Więc trzeba grać i już...
Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 216 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Pią Maj 16, 2008 2:59 pm Temat postu:
chess_amator napisał:
(chyba ze ze znanymi i szanowanymi graczami).
Tylko pytanie, czy tacy chcą z Tobą grać. Bo czepiasz się głupot, szkalując Marcinosa. Pamiętaj tylko, że "kto krzyczy w dyskusji ten woła o pomoc."
Miłego popołudnia _________________ Football is like chess, only without the dice
w szachach są trzy podstawowe wyznaczniki oceny pozycji: materia, pozycja i czas. KAŻDY z nich jest tak samo ważny jak pozostałe.
Więc trochę głupio czytać narzekania na tym forum, że ktoś z kimś dążył do wygranej na czas i że to niehonorowe itp.
Teraz znowu, że w ogóle dążenie do wygranej jest niehonorowe...
Panowie, gracie w szachy, również w internecie, wg tych reguł. Więc je stosujcie, bo inaczej ta gra będzie jak leżenie na trawie a nie szachy.
W omawianym przypadku Ty chess_amatorze miałeś ogromną przewagę czasu i mogłeś nawet tę partię wygrać i do tego powinieneś był dążyć a nie do zaklikania przeciwnika remisem na śmierć.
A Marcinos po prostu zrobił co powinien - grał szybko i czekał co zaproponujesz - nie zaproponowałeś nic godnego uwagi, więc przegrałeś.
Zresztą to zdaje się Ty pisałeś dużo na temat umiejętnego gospodarowania czasem itp. - można poniekąd powiedzieć, że Marcinos pokonał Cię Twoją własną bronią. Uznał, że gra się do końca.
Widzę, ze w przeciągu tych kilku godzin powstał materiał na nowe forum. Szkoda, ze w takiej sprawie. Miło też przywitać "starych i nowych" użytkowników.
Widzisz chess_amatorze, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że sam się zapętliłeś, taki mały syndrom oblężonej twierdzy. Piszesz o szacunku dla rywala, dla zasad gry, a także braku tychże - ale robisz to tak, by dopasować fakty do swojej teorii. Jakkolwiek rozsądny argument by nie padł, jest obalany abstrakcyjnymi przykładami (650 ruchów, poddanie przez czas po pierwszym ruchu itd.). Aż nie wierzę, jak to czytam. Jest w Twoich wypowiedziach gorycz, jakiś dziwny rewanżyzm. A przecież do błędu nikt Cię nie zmusił, poza samym Tobą.
Było bardzo wiele ciekawych argumentów w tej dyskusji. Np. nieznajomość przez jednego z graczy teorii - przykład z gońcem nieodpowiedniego koloru. Albo przytoczenie krytyki remisów arcymistrzowskich, dobry kontrast do naszej partii. Świetnie się to wszystko czyta. Szkoda tylko, że nie można Ciebie chess_amatorze nijak przekonać. Jak nie w ten sposób, to jaki? Swoją drogą, przytoczyłeś też kryterium rankingowe. Jestem szaraczkiem ze skromnym 1860 - ty zaś idziesz na km'a, jeśli dobrze pamiętam z konkurencyjnego forum. Dobrze, że rankingi nie grają, inaczej wziąłbym ten remis jeszcze wtedy, gdy obaj mieliśmy po 3 pionki...
Trudno to wszystko zrozumieć. Wygrana cieszy, okoliczności zaś nie. Uwierz, ja też czuję niesmak - tylko z innego powodu.
Raz na wozie, raz pod wozem - następnym razem Ty będziesz górą. _________________ Należę do grupy trzymającej trolling
w szachach są trzy podstawowe wyznaczniki oceny pozycji: materia, pozycja i czas. KAŻDY z nich jest tak samo ważny jak pozostałe.
Bardzo mądre, chyba wpiszę se to w rubryce o sobie na kurniku.
Jak to jest, że ja zawsze potrafię sobie zostawić wystarczającą ilość czasu(no może poza niektórymi przypadkami w grze na 3 minuty) na to, żeby dograć kompletnie remisową końcówkę(np. różnopolowe gońce i po jednym pionie)? Skoro ja potrafię dysponować czasem, to od przeciwników wymagam tego samego, a w przeciwnym razie remis ze mną im się nie należy.
Jakby była sytuacja, że w kompletnie remisowej pozycji przeciwnik ma na zegarze 20 sekund, to na remis bym się nie zgodził. Na remis zasłużyłby wówczas, gdyby zdążył wykonać określoną liczbę posunięć, w przeciwnym razie to ja zasługuję na zwycięstwo. Kto wie jaka by była pozycja, gdybym zużył tyle swojego czasu co przeciwnik, wtedy zapewne miałbym wygraną.
Jesli ktos ma ochote cos jeszcze dodac to prosze bardzo! A jak nie to proponuje wrocic do GLOWNEGO watku (oczywiscie jak ktos chce mnie jeszcze pokrytykowac to chetnie poslucham!) .
Przy okazji - nie potrzebuje byc gora Marcinosie - nie jest to dla mnie konieczne. Moge, ale wcale nie musze. Mam nadzieje, ze nie bedziesz narzekal na moje zachowanie jak bedziemy ze soba grali partie .
Tak wiec proponuje przejsc do rozgrywania partii i ewentualnie innych spraw - a kolejny temat chyba bedzie dopiero za jakis czas . Jak innym idzie granie w turnieju? Zadowoleni czy nie? No i zapytuje czemu nikt nie docenia staran organizatora turnieju? _________________ Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.
Gdzie napisał że rezygnuje bo przegrał? *** wiesz ale nie przeszkadza Ci to autorytatywnie głos zabierać. _________________ pay attention or pay the price
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach