
Przykro mi to mowic Wojtzuch, ale PORAZASZ swoimi argumentami!

. Mysle, ze Luke bedzie mial BARDZO trudny orzech do zgryzienia, chociaz pewnie dalej uparcie bedzie twierdzil swoje! Ale jak mu sie skonczy "horizontal effect" to w pozycjach wymagajacych PRZEDE wszystkim wiedzy bedzie zmuszony zaczac przyswajac wiedze i dopiero wtedy "skoczy" na wyzszy poziom. Slowem: do poziomu 1600 mozna niemal (!) wylacznie skoncentrowac sie na masakrowaniu zadan taktycznych, gdyz WOWCZAS najwieksze braki (roznica) wlasnie wystepuje w taktyce i za jej pomoca mozna zrobic w miare szybki i duzy skok! Ale juz od 1600,1 trzeba SYSTEMATYCZNIE poszerzac swoja "technike zabijania wariantow" (TZW) o elementy strategii i koncowek oraz planowania. A juz od 1800-1900 to jest to wrecz OBOWIAZKOWE!

.

Powiem krotko - ostatnio nieco przerabiam sobie zadanka z programu Personal Chess Trainer. Wzialem sie za koncowki i znajac najwazniejsze pojecia BEZ TRUDU jade z koncowka, ktora konczy sie po 12-14 posunieciach (na cala pozycje ok. 10-12ruchow schodzi mi 12-15sek!). Z uwagi na WIEDZE jestem w stanie "dojechac" (bez liczenia) do danej pozycji, ktora nadal PRZEZ TEORIE jest uwazana za wygrana, a pozniej dopiero jesli to potrzebne to nastepuje jakis strzal taktyczny (glownie polegajacy na tym, aby ZNOW przejsc do ZNANEJ teoretycznej pozycji, ktora uwaza sie za wygrana!).
Ponadto kolega Arkoski POTWIERDZIL moje spostrzezenia (i doswiadczenia). Jesli ktos ma ochote to niechaj poslucha jakie byly moje doswiadczenia. [THE STORY OF THE PROGRESS OF THE DEMON]

Poczatkowo nie mialem zadanej kategorii (czyli bk). Bylo to w roku 1997 w maju (jak Kasparow gral z IBM DEEP BLUE mecz i go przegral!

. Dobrze, ze przegral bo bym sie nie zarazil tak szachami

). No i zaczalem sobie nieco pogrywac (wowczas nie bylo czegos takiego jak internet czy tez forum) z tymi, ktorzy podzielali moja pasje (bylo to raptem 2-3 osoby).

Pierwsza ksiazka, ktora przerobilem (w duzej czesci) byla ksiazka S.Kacprzaka "Wyprawa do krainy szachow". Poznalem podstawowe zasady gry (co jak chodzi i co to roszada, itd). Uwazam, ze to byla najlepsza mozliwa dostepna ksiazka szachowa, ktora do dzis cenie! (wbrew pozorom starsi autorzy szachowi - Gawlikowski, Czarnecki, Kacprzak, itd., potrafili naprawde pisywac znakomite ksiazki). Dalej - po wprowadzeniu zasad - nastuje rozdzial "7.Jak kopciuszek zostaje dama...". I niesamowite jest to, ze OD RAZU autor przeszedl od tego CZYM jest promocja do tego w jaki sposob dochodzi do promocji. A w jaki? Oczywiscie z koncowki!

[Luk jestes spalony - szukaj innego nika albo watku

]. I natychmiast autor wrzuca pojecia takie jak: kwadrat przemiany, opozycja, linia Przepiorki. Czyzby przypadkowe czy celowe ulozenie materialu?!

. No i niemal nic nie wspomina o liczeniu wariantow, tylko o tym, aby wiedziec CO LICZYC, GDZIE LICZYC i KIEDY LICZYC (np. gdy jest slaba ostatnia linia to mozemy szukac MOZLIWOSCI dania mata przez odciagniecie ciezkiej figury od jej obrony, itd). Tak wiec Luk twoje poglady bardziej przypominaja rade typu: "grajcie jak komputery, bo one licza gleboko i sie nie myla, wiec to IDEALNA rada. Dlaczego - bo obecnie Rybka jest najsilniejsza na swiecie i wyciaga rank 3000 lub ciut wiecej - tyle nie wyciaga nawet Anand, Topalow czy Kramnik". Niemniej jest jeden "myk" - mianowicie umysl czlowieka nie sluzy "lamaniu wariantow" (jak robi to maszyna") tylko MYSLENIU - natomiast myslenie opiera sie na wiedzy i zrozumieniu tego co sie dzieje! Oczywiscie MYSLENIE moze i powinno byc wspomagane technika schematow (czyli patrzymy na setki pozycji, ktore sa natury taktycznej i rozwiazujemy je w jak najwiekszych ilosciach - cos w stylu Polgar), niemniej przede wszystkim WIEDZA, a pozniej dopiero setki (tysiace) rozwiazywanych kombinacji i polaczenie 1 z 2 (wiedzy z "tluczeniem" zadan), tak by powstalo tzw. pelne/prawdziwe ZROZUMIENIE pozycji (oczywiscie do pelnego zrozumienia brakuje jeszcze analizy i syntezy pozycji, ktora rozbieramy na czynniki pierwsze, pozniej skladamy i wyciagamy wnioski - ale to tymczasowo pomijam).

Wracajac do moich postepow - w 1998 roku zrobilem (w POWAZNYM turnieju) w grupie do 1400 (wlacznie) rank 1546 (11/11). Tym sposobem z bk przeskoczylem na 1400 (4kat). Dalej zabralem sie za zbiorki zadan (Iwaszczenko 1czesc - 1320 zadanek) i systematycznie mordowalem maty w 1,2, wygranie H,W,G,S az w koncu zaczalem poznawac nieco bardziej koncowki (i podstawy gry srodkowej). Nastepnie poszly w ruch ksiazki M.Litmanowicz (szachy dla dzieci, cz.1,2,3,4), ktore pokazywaly mi to w jaki sposob DZIALA taktyka (tzn. wlasnie owe liczenie wariantow PO TYM jak pokazano gdzie i dlaczego szukac uderzen taktycznych!), a nastepnie stopniowo "wsiakalem" w podstawowe koncowki (matowanie H, 2W, W, 2G, K+p na K, K+figura lekka+p na K+lekka, itp.). To wszystko umozliwilo mi granie SENSOWNYCH szachow!!! Mialem rowniez ta sama wizje, ktora obecnie ma Luk (ze bardzo mocna taktyka rozjedzie DOWOLNEGO przeciwnika - wtedy myslalem, ze takze mistrza!

), niemniej jakos dziwnie sie to STALE nie sprawdzalo. Chodzi o to, ze moglem strzelac taktycznie, ale niestety nie bylo to poprawne i szybko musialem konczyc partie!

. Okazalo sie po prostu, ze BEZ ZROZUMIENIA (a zrozumienie raczej zaklada wiedze, ktora jest "przetestowana") nie jestem w stanie dojsc do 3kat!

. Wykazywano mi WIELOKROTNIE, ze owszem taktyka "ratuje mi skore", ale bez wiedzy (strategia, planowanie, koncowki) moge sobie wlozyc w 4litery moja "zabojcza sile taktyczna" (ktora mogla zakladac nawet liczenie na glebokosc 5-7ruchow, ale ocena pozycji byla by jednoznacznie NIEDOBRA dla mnie). Czyli nastal okres POWROTU do rzeczywistosci i zabranie sie do coraz bardziej sensownej nauki - powiekszania zasoby wiedzy a co za tym idzie i zrozumienia! Nastepnie po tym nieco wiekszym "wchlonieciu" pewnych spraw dotyczacych strategii oraz koncowek (przy jednoczesnym odswiezaniu taktyki - chociaz przyznaje, ze niezbyt trudnej - poziom 1600-1800) udalo mi sie zrobic 3 kategorie. Pozniej dalej nie wierzylem, aby konieczna byla wieksza wiedza i zrozumienia - sadzilem, ze ten postep to GLOWNIE "wina" taktyki, wiec probowalem rozwiazywac jej coraz wiecej (na poziom 1700-1900-2000), az stale okazywalo sie, ze jednak nie jestem w stanie osiagnac 2kat! (to, ze gralem z troszke zbyt slabymi, zeby rank wyszedl mi co najmniej 1800 to drugi element, ze bylem "sztucznie zamkniety w grupie"). Pojechalem wiec do Krakowa, zeby sprawdzic moja 3 kategorie (uwazalem, ze gram naprawde porzadnie). No i dostalem niezle lanie (chociaz w duzej czesci odpowiedzialny byl za to pewien KM co mnie rozpil na maxa - zamiast grac to bylo grzanie az sie padlo - od tamtego czasu obowiazuje mnie regula - albo turniej i granie w szachy albo picie). Nastepnie dalej powolutku gralem, ale nie powiekszalem mojej wiedzy ani zrozumienia (a jesli tak to w b.niewielkim zakresie) chociaz stale rozwiazywalem w/w zadanka (glownie to powtarzalem starsze). No i poziom jak stal, tak stal!

. Pojechalem w koncu na turniej do Obry (kolo Poznania) - bylo to w sierpniu 2002 (gralem w grupie 1600-1800 jesli db pamietam). To co na tamtym turnieju zobaczylem to byl SZOK!

. Dostalem TAKIE LANIE JAKIEGO W ZYCIU NIE DOSTALEM!

. Wina tego bylo przede wszystkim to, ze nie gralem z lepszymi oraz potworne braki w mojej wiedzy! Tak niesamowite, ze nawet najwiekszy wysilek z mojej strony zarowno taktyczny jak i w grze srodkowej i grze koncowej - nie dawal podstaw ku temu, aby moc NAPRAWDE powalczyc - laly mnie dzieci po 10,12 czy 14 lat (bylo to naprawde traumatyczne przezycie - chcialem sie wycofac CALKOWICIE z szachow po tym turnieju!

). Po tym turnieju gdzie zrobilem z gry 2,5 z 9! (nie licze 1pkt jako walkower w ostatniej rundzie; 1 wygrana w zasadzie w debiucie oraz jedna wygrana wymordowana - slawne "trojaczki z Obry" moje najwieksze tworcze osiagniecie oraz jeden wymordowany remis w wiezowce - dlatego obecnie tak czesto uciekam we wiezowki!

). Po tym arcymistrzowskim turnieju "zrobilem" 2kat, bo powiedzialem sobie, ze ALBO koncze kariere albo ZACZYNAM w koncu konczyc z samooszukiwaniem siebie!

. Tak wiec 2 kategorie zdobylem w sposob dosc extremalny

.
I dopiero, gdy zaczalem grac z mocniejszymi (i w koncu mialem dostep do internetu i mozliwosc pogrywania na kurniku - super sprawa!) okazalo sie JAK WIELKIE mam zaleglosci (nie glownie w taktyce, a w koncowkach i grze srodkowej - w debiucie do dzis je mam

).

Nastepnie w ciagu kolejnych lat (mam na mysli lata (2000-2004)) rozwiazywalem masowo zadanka (do poziomu 2000) az po podliczeniu okazalo sie, ze to ok. 12-14tys zadanek rozwiazanych!

. Ponadto w tym okresie przerobilem ksiazki:
*** dotycze uderzen taktycznych:
"Kombinacja" P.Romanowskiego (w ciagu 4lat przerobilem ja dwukrotnie), "Winning Chess Tactics" Y.Seirawana (tez 2razy), Wybrane kombinacje wg Tarrascha (opracowane przez B.Zerka), "Szkola gry srodkowej" Awerbacha oraz zeby rozumiec w jaki sposob sa tworzone "strzaly" ksiazke B.Pandolfiniego "Power Mates" jak tez "1000 matowych kombinacji" Chenkina.
*** dotycze koncowek:
1szy tom koncowek B.Zerka (2 razy), "Winning Chess Endings" Y.Seirawana, "Szkola endszpila" Awerbacha i koncowki z kilku ksiazek dla dzieci (rozdzialy dotyczace koncowek).
*** dotyczace strategii: "Strategia i taktyka" M.Euwe oraz "Ocena pozycji i plan" A.Karpowa, "Szachy dla dzieci, cz.4. Plan" M.Litmanowicz,
*** dotyczace debiutu: "Jak rozpoczac partie szachowa: debiuty otwarte cz.1(A)" M.Litmanowicz oraz aby uzupelnic (a w zasadzie ukrocic) moje miniatury debiutowe - "Korotkije szachmaty - 555 pulapek debiutnych" Macukiewicza oraz "Pulapki dla pieszkojedow" (to troche bylo pod katem taktyki - kombinacje - ale przed tym byl tez rodzial jak "pieszkojediec" zzera piona i szybko nastepuja 2-3 strzaly po ktorych zostaje ukarany)
ZBIORKI Zadanek (kombinacje) [gwiazka oznaczylem pozycje, gdzie podana jest tez teoria i jednoczesnie zadania do rozwiazania]. Te zadania przerobilem od poczatku (maj 1997) do dzis dnia (maj 2008) - czyli w ciagu 11 lat. Podaje w kolejnosci: autor, tytul, ilosc zadan wszystkich oraz % zadan (calosci) przerobionych przeze mnie:
1) Iwaszczenko - zbiornik szachmatnych zadacz (1110) 100%
2) Iwaszczenko - manual (zbior) szachmatnych kombinacji (1320) 98%
3) *Popowa/Manajenkow - 30 lekcji szachowej taktyki (420) 98%
4) *Nejsztadt - Szachowy praktikum 2 (480) 20%
5) *Chenkin - 1000 matowych kombinacji (456) 80%
6) Kosobrodow - Szachowe kombinacje (300) 70%
7) Klowan/Zurawlew/Kuzmicz - Szachowe orzeszki (400) 75%
8] Jakowlew - Szachowy Reszebnik 2 (462) 95%
9) Jakowlew/Kostrow - Szachowy Reszebnik 3 (462) 95%
10) Dobrynecki - Szkola szachowej taktiki; zbiorki 1,2,3 (2070) 92%
11) Kostrow/Bielawski - 2000 szachowych zadan; zbiorki 1,2,3,4 (2016) 60%
12) Slawin - Zbior zadan; zbiorki 1,3,5 (ok.3200) 85%
13) Bloch - Kombinacjonne motywy (1400) 85%
14) Bloch - 600 Kombinacji (600) 95%
15) *Bloch - Uczebnik szachmat (837) 98%
16) *Kaliniczenko - Szachowa taktyka (1325) 50%
17) (red) - Pelny kurs szachmat (2000) 95%
18] Kostrow/Rozkow - 1000 szachmatnych zadac; zbiorki 1,2,3 (1000) 100%
19) *Fiszer - Uroki szachmatnowo gienia (500) 100%
20) Kaliniczenko - Encyklopedia szachowych kombinacji (4267) 15%

Pewnie jeszcze bym zebral rozwiazane jakies 1tys. kombi, niemniej nie mam w tej chwili dostepu do tego, aby to sprawdzic. Jak ktos ma ochote i mozliwosc to mozna pobawic sie w to ile wyszlo z w/w 20 pozycji (obliczenie procentu calosci i podsumowanie wszystkich pozycji od 1 do 20 wlacznie).

Teraz prosze wiec, bysie szanowni Forumowicze (bez wzgledu na plec) zobaczyli to w ktorych dziedzinach (debiut, gra srodkowa, koncowa, taktyka) jestem najslabszy (mozna chwilowo debiut pominac). Wynika wiec z 11letniego studium na przypadku mojej osoby, iz do poziomu ok. 2000 mozna dojsc studiujac wiele zadan (kombinacji), ale jednoczesnie trzeba uzupelniac i poszerzac swoja wiedze i zrozumienia. GWARANTUJE, iz nie bylbym w stanie osiagnac rankingu w graniach 1920-2000 (a taki juz 2x uzyskalem na turnieju w Rudniku - lata 2004 (rank=1986) i 2007 (rank=1914) - jesli dobrze pamietam) gdybym JEDYNIE zrobil nawet 15-20tys zadan (kombinacji). To wszystko MUSI BYC poprzedzone (albo jak kto woli wsparte) wiedza oraz zrozumieniem!

Dodam, ze OBECNIE (22.05.2008) szacuje moja sile gry (ranking) w graniach 1950-2000. Potwierdzeniem bedzie moj wystep w Rudniku (za mieiac i tydzien sie zaczyna turniej - Rudnik 2008/podkarpacie).

Obecnie zaplanowalem sobie przerobienie 40tys. zadan (kombi) do 1.04.2012, po to by STALE byc taktycznie ostrym oraz dodatkowo by W KONCU po przerobieniu (odswiezeniu) tych najlatwiejszych - przerobic te trudniejsze (1700-1950) i najtrudniejsze (1950+), ktorych jeszcze nie mialem okazji przerabiac (bo sobie robilem najlatwiejsze, a pozniej stale je powtarzalem). Niemniej GLOWNYM planem jest dla mnie dojscie do 2100 ELO (do 1.04.2012 mam byc na liscie z min. takim rankiem ELO), wiec bede musial ZNACZNIE powiekszyc swoja wiedze oraz na podstawie tego osiagnac ZROZUMIENIE pozycji. Do tego dodam walecznosc, kilka turniejow oraz maxymalny wysilek w czasie rozgrywek, a to ma dac OSIAGNIECIE GLOWNEGO CELU!

Pozdrawiam i jesli sa pytania lub komentarze, to slucham - Demon (Tomasz)
PS. To moj najdluzszy i chyba najciekawsz post szachowy jaki w zyciu napisalem!

_________________
Szachowy amator. Szachy jako swietna, lecz mocno skomplikowana gra.