Dołączył: Mar 17, 2002 Posty: 83 Skąd: od 2 lat poza Gdynią ...
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 8:17 am Temat postu:
Wiem, że będziesz rozczarowany Brain, ale co byś nie mówił, jakbyś się nie przymilał, to ja jednak nie przegryzam chłopczykami
Wracając do blitza to jak wiecie jest dość specyficzna dyscyplina, wymagająca bardzo dużej odporności nerwowej. Można wygrać z każdym, ale też oberwać od teoretycznie dużo słabszego. Można mieć kompletnie wygraną pozycję przez całą partię i polec pod sam koniec na czas. A za chwilę kolejna runda i znowu stres. Osobiście podziwiam tych co potrafią na zimno przejść cały 13rundowy turniej.
Michał pokazał udany przypadek Kolegi Tomka z Kartuz (elo ok 1900), ale wiedzcie że ten chłopak jest w tym naprawdę dobry; w wielu wcześniejszych zawodach potrafił nagminnie urywać punkty dużo lepszym rywalom.
Wyniki dokładne pokażę jak tylko dostanę emaila od sędziego.
Mogę na tą chwilę tylko doprecyzować podane wcześniej rezultaty.
1. GM Miśta Aleksander 2537 11,0
2. MF Długosz Jędrzej 2340 10,5
3. MF Sopur Lech 2431 9,0
4. MM Murdzia Piotr 2471 9,0
5. K Symbor Przemysław 2217 8,5
itd
Wiem, że będziesz rozczarowany Brain, ale co byś nie mówił, jakbyś się nie przymilał, to ja jednak nie przegryzam chłopczykami
Nie jestem rozczarowany, rzadko kiedy się przymilam, a o co chodzi z nieprzegryzaniem chłopczykami - to już trzeba mi wytłumaczyć jak czterolatkowi bo sam nie chwyciłem... _________________ pay attention or pay the price
Dołączył: Mar 17, 2002 Posty: 83 Skąd: od 2 lat poza Gdynią ...
Wysłany: Pią Sie 01, 2008 5:18 pm Temat postu:
Wszystkich pasjonatów królewskiej gry z Pomorza i okolic bliższych i dalszych, jeszcze raz serdecznie zapraszam do uczestnictwa w jutrzejszym GrandPrix Blitza w Gdyni !
Do tej chwili udział w zawodach potwierdzili:
GM Wojtaszek
GM Miśta
IM Murdzia
M Koc oraz wielu innych silnych blitzkarzy
Ah,eh,ąh.... może i już tu nie jestem mile widziany, ale dostałem polecenie od nowego trenera przeanalizowania partii i poddania jednej z nich opini publicznej:)
Cóż, będę pierwszy zatem.
Co do samej analizy - za dużo wykrzykników (podobno zależne od temperamentu komentującego), za mało zaś wniosków. Trzeba dokładnie podkreślić kluczowe momenty partii, podać alternatywę dla ruchu wg nas słabego a wykonanego w partii oraz napisać podsumowanie - co było ok, a co szwankowało. Nie będę tu opisywać całej partii krok po kroku, podkreślę tylko jeden, bardzo ważny aspekt. Ad rem:
8. c3 - ciekawy gambit, odpowiedź na niego słaba. Jestem bardzo ciekaw, czy czarne mogą wziąć na c3 i utrzymać piona.
12. Ge3 - napisz dokładniej o tej przewadze. Ona faktycznie tam jest, białe mają ładne, silnie podparte figurami centrum. Tym samym, zabierają przeciwnikowi przestrzeń, nie pozwalają na uwolnienie mu się. O tym myślałeś, czy może chodziło bardziej o wspomnianą przewagę w rozwoju - ta według mnie nie jest znacząca.
15. axb3 - bicie hetmanem rzeczywiście lepsze, warte podkreślenia jednak jest to, że rozważasz takie pozycyjne idee jak popsucie sobie struktury w zamian za korzyść pozycyjną. Dobrze!
17 ... d5 - dlaczego to jest świetne posunięcie? Jest ok i tyle. Ma wady i zalety - prawie że łapie skoczka, ale też puszcza ważne pola e5 i c5.
18 ... Sxc5 - mnie to trochę zdziwiło. Po co wymieniać tego skoczka - w odwrotną stronę to nie grozi, więc niech stoi na e4. Czarne, mimo deficytu materialnego mają wyraźną rekompensatę w postaci pary gońców i lepszych figur.
21. Gxf6 - to jest jeden z tych krytycznych momentów - po co bić tego gońca? By czarne wprowadziły hetmana do gry i popsuły ci pionki? Pozbawienie go pary gońców to szczytny cel, ale należy postawić sobie pytanie - komu koniec końców wymiany sprzyjają? Inaczej - jak białe obronią swoje słabości? Czarne za moment, z pionkiem w plecy dostaną odrobinę lepszą końcówkę.
22. ... Gxf3 - fakt, niesłusznie odrzucony ten remis. Co jest dziwne - dlaczego najpierw proponujesz wymiany, które zaprowadzą cię do końcówki na pewno nie lepszej, a pewnie gorszej - choć do ustania, a jednocześnie nie ma zgody na remis. Być może nie mogłeś podjąć decyzji, o co koniec końców grasz. Bo spójrz - początek partii miałeś bardzo dobry, uzyskałeś przewagę, ta jednak się rozpłynęła - a gdy zniknęła i należało już spokojnie zawijać do remisowej przystani, ponownie zapragnąłeś powalczyć. Słowem, chodzi mi tu o podkreślenie niekonsekwencji w tej partii - raz walczysz o punkt, potem o remis, znów o zwycięstwo itd.
I teraz grzech śmiertelny - nie komentujesz końcówki, nic a nic - a to w niej przegrałeś - choć nie musiało się to stać! Nie zauważyłeś tego? Ta wieżówka nie jest przyjemna, ale możesz walczyć. To Ty masz pionka. Obaj zaś macie dużo słabości. Więc czego Ci trzeba?
Aktywność
W wielu książkach piszą - w końcówkach wieżowych lepiej mieć aktywną wieżę i grać bez materiału, niż bronić się pasywnie na równym materiale. W pionkach macie taki bałagan, że ich siła jest niewielka. Wieże muszą grać!
25. We3? - to jest słabe posunięcie, spychające Cię na amen do defensywy. Wieża idzie na jakieś skisłe pole, bez przestrzeni. Jej miejsce jest na 7 linii! We7! Najwyżej oddasz pionki na linii b, a zdobędziesz tego na c - i co Ci wtedy może zrobić? Obaj trzymacie się na muszce. Jeśli zaś on zacznie bronić pionka c6 - to sam skończy z pasywną wieżą i gorszą pozycją. Lepiej tak grać, czy czekać na śmierć? Remis był na wyciągnięcie ręki - proste szachy: Wieża na siódmą, aktywne figury w końcówce. nigdy pasywne!
Reszty partii nie komentuje - kontratak nastąpił za późno, czarne zdążyły scentralizować króla (30 ... Ke4 - porażająca różnica w aktywności właśnie). Można było jeszcze walczyć, ale ostatni ruch...
Michał, najważniejsza w tej partii jest ta końcówka właśnie, nie błędne decyzje w grze środkowej. Tam pobiłeś rywala, ale zdołał wstać. W końcówce zaś to on był mocniejszy i już nie wypuścił Cię spod buta. _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
Ja może jako drugi.
Marcinos dość ładnie wypunktował to co można spostrzec na naszym poziomie. Trener pewnie dostrzeże więcej niuansów w pozycji, których my nie widzimy.
Przewaga w rozwoju którą miałeś, to rodzaj przewagi, która najłatwiej utracić (zwłaszcza na amatorskim poziomie). Niezamienienie jej na przewagę materialną lub poważny atut pozycyjny skutkuje prędzej czy później wyrównaniem gry. Tak się stało w tej partii.
Apropo odrzucenie remisu, to Michał nie napisał nic o aspekcie sportowym tej partii - o ile się nie mylę to tylko zwycięstwo w niej przedłużało realne nadzieje na awans do finału MPJ (poproszę o potwierdzenie, bo nie wiem czy piszę prawde). To było pewnie przyczyną takiej, a nie innej decyzji.
Po przejściu do końcówki - tragedia. Sorry, ale tak to wyglądało. Podstawa w końcówkach to aktywność figur (jest to czasem ważniejsze od jednego czy nawet dwóch(!) pionów). Pasywność to zgoda na co najwyżej remis (osiagnięty w męczarniach).
Pozdrawiam i powodzenia
byku _________________ wykształciuch, łże elita, kiedyś będę oligarchą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach