Jest nawet gorzej niż różnie... W większości polskich klubów treningi są zdezorganizowane, niezaplanowane, albo wcale ich nie ma (ludzie przychodzą poklepać jakieś blitzki).
Trenerzy i instruktorzy.
Niestety, trenerzy/instruktorzy to też ludzie i często tę pracę wykonują za darmo lub za psie pieniądze, a to z kolei do niczego ich nie obliguje. Przez to nie mają czasu stworzyć rocznego planu treningów, przygotować odpowiednich materiałów, zadań itd. W efekcie treningi to jakaś przypadkowa tego, na co trener danego dnia ma akurat ochotę lub... jaką książkę ze sobą zabrał... Na 5 minut przed treningiem otwiera literaturę i dobiera temat dnia. Efekty są takie, że nie rusza się z materiałem do przodu, wielokrotnie powtarzając lub z nadmiarem rozwijając tematy, które już przerobione były.
Do tego dochodzą problemy z kwalifikacjami wykładowców i ich odpowiednio szerokiej kadry.
Warunki lokalowe.
Ile polskich klubów ma własne lokum lub może korzystać bez przeszkód z innego (dom kultury, szkoła)? Bez kalendarza w ręku może wyglądać że wszystko jest ok, zajęcia odbywają się przykładowo 1 albo 2 razy w tygodniu, ale jak weźmiemy pod uwagę różne imprezy które w tego typu obiektach się odbywają(odwoływanie zajęć, dni wolne od szkoły, wyjazdy na zawody to okazuje się, że trener ma do dyspozycji za mało godzin, aby w jakiś znaczący sposób w ciągu jednego roku szkolnego wpłynąć na rozwój uczestników zajęć. Jak sami sie nie złapią za książkę, to postępy będą nieznaczne.
Mobilizacja i zaangażowanie uczestników zajęć.
Bardzo często bywa tak, że dla nich jedynym kontaktem z szachami są właśnie spotkania w klubie, poza tym, nic innego nie robią samodzielnie. Do tego na treningi przychodzą nieregularnie, a to bardzo dezorganizuje naukę. Nauczyciel w szkole może olać sprawę, bo dla niego sprawa jest prosta jak drut - umiesz, masz dobrą ocenę, nie potrafisz masz pałę. Na zajęciach szachowych nikomu jednak pały nie postawisz... Załóżmy, że na jednych zajęciach zaczynasz jakiś temat (powiedzmy mat beniowskiego). Tłumaczysz ideę, przechodzisz do zadań. Na następnej lekcji chcesz kontynuować rozwiązywanie kolejnych zadań, ale dochodzi Ci jakiś 2 osobników których wcześniej nie było - oni bez Twojej pomocy i powtórzenia (po raz kolejny) wykładu z przed tygodnia nic nie rozwiążą. Wybór prowadzącego może być taki - olewam delikwenta, albo powtarzam to co mówiłem przed tygodniem i w ten sposób reszta grupy się nudzi (nieefektywne wykorzystanie czasu). Podobnie jest z zadaniami domowymi. Teoria mówi - trener zadaje a na kolejnych zajęciach omawia. Tylko, że jaki sens ma omawianie, skoro 3/4 uczestników nawet nie spojrzało na zadania?
Poza w/w jest wiele innych czynników mających wpływ na sukcesy/postępy, jednak nie chcę tu zanudzać. Zwracam tylko uwagę na fakt, że niewiele jest osób mogących dać dobrą odpowiedź na zadane pytanie. A na forum to już w ogóle graniczy z cudem.
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to przeglądnięcie wyników Mistrzostw Polski tak indywidualnych jak i drużynowych i o odpowiedź zwrócić się do osób z klubów, gdzie wielu zawodników uczestniczy w tych rozgrywkach i zajmuje wysokie miejsca. Oni są dobrze zorganizowani co świadczy o ich wysokich kwalifikacjach.
No to wypociłem kolejny przydługi post z którego nic nie wynika
To może ktoś napisze jak to wygląda na treningach z prywatnym trenerem? Skoro w klubach to wygląda nijak. Dodajmy, że w większości klubów nie ma treningów wcale - taka jest niestety prawda. A jak są już jakieś treningi to dla dzieci - po co inwestować w amatorów, którzy grają dla przyjemności - oni są już za starzy aby coś wielkiego osiągnąć.
acidity:
szacunek za posta..
niestety, pewnie w większosci jest tak jak mówisz..
co do ludzi uczestniczących w Mistrzostwach Polski, to nie mi z nimi gadać, bo nie mam trenera - a to raczej trenerzy powinni podpytać, żeby podchwycić jakąś ideę prowadzenia zajęć.
może jeszcze inaczej - jak powinny wyglądać domowe treningi prowadzone 2x w tygodniu, trwające po 2 godziny??
podam na swoim przykładzie:
debiut - z książką - 1godzina
gra tym debiutem z Chessmasterem - 1godz.
albo:
debiut - 1 godz z książką
analizowane partie - z gazet/sieci - 1 godz
albo:
Sztuka ataku - 1 podrozdział (czasowo róznie, ale powiedzmy 1 godz)
gra w sieci - 1 godz..
rzadko robię coś więcej niż "dwie rzeczy".
przeważnie jest debiut + coś..
a a na zadanka patrzę jak mam chwilę wolną podobnie jest z grą na sieci..
zdarza się, że codziennie mam takie sesje, a zdarza się że 2x w tyg, albo rozbite na pojedyncze krótsze - debiut/gra/analizowane partie/itd..
pytam jak jest/powinno być w klubach, bo pewnie można "mój system" ulepszyć
Twój system można z pewnością ulepszyć. Dwie sprawy:
1. Przedmówcy w tym temacie i w innych pisali, by debiuty sobie na razie darować, tymczasem u Ciebie nadal zajmują lwią część czasu (1h z 4), po czym drugą tracisz na granie tego debiutu z kompem - słowem, 50% idzie na to, na co Ci odradzano!
2. Gry dla przyjemności czy po sieci nie powinieneś wliczać do planu treningowego, lecz traktować jako logiczną konsekwencję treningu.
te 4 h to był tylko przykład..
na debiuty poswięcam połowę (może nieco mniej niż połowę) czasu.. z tym się zgodzę i to zmienię - na korzyść końcówek..
na sieci gram kiedy mam czas..
zdarza się, że zaraz po "przerobieniu lekcji", a zdarza się, że "tak o" - sprawdzam maila, nic mnie nie goni, to partyjkę czy dwie zagram..
przy szachach z ksiązką siedzę praktycznie codzienne - od godziny do dwóch. do tego jeszcze dochodzi gra! ale nie wiem czy zawsze będę tak mógł, więc narzuciłem przykładowe ograniczenia czasowe..
pytanie dotyczy głównie zajęć z ksiażką - ich podziału.. ale chyba daruję sobie już tę dyskusję.
dużo wypowiedzi opisuje to "co złe", a mało "jak byłoby dobrze".
choć między słowami da się wyczytać kilka rad praktycznych.
dzięki wszystkim!
W większości porad internetowych będziesz miał wskazane "co nie/źle", a "co dobre" lub "jak należy" dowiesz się prywatnie od trenera/instruktora. Lub sam musisz do tego dojść.
Ot, takie jest życie. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
może "jak należy" to zbyt dosadnie powiedziane.. bo wszyscy się różnimy i akurat takiej prady nie oczekiwałem: ćwicz to przez 27minut, potem przez 18minut zadanaka, a na końcu 3 parie P-20 - takie cośto chyba faktycznie osobisty trener może zalecić..
ale liczyłem na przykładowy plan zajęć - coś jak w treningu siłowym
gdzie trening dopasowuje się do potrzeb/wolnego czasu/sprzętu/celu/kasy/GENETYKI-PREDYSPOZYCJI/itd.. są nawet gotowe schematy, a z czasem każdy wie co mu pasuje i przynosi dobre efekty:)
tutaj nie znalazło to przełożenia na szachy..
lekki off top podsumowujący..
ps
jak znajdę swój złoty środek, to też się NIE podzielę
liczyłem na przykładowy plan zajęć - coś jak w treningu siłowym
W treningu siłowym również nie ma uniwersalnego planu. Wszystko zależy od zawodnika.
Plany uniwersalne są dla grup. A i tak się je dopasowuje do aktualnych potrzeb grupy. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
uniwersalne są np. Full Body Workout czy klasyczne splity - na 3 dni treningu tygodniowo, na 4 dni itd..
jest tego mnóstwo - wystarczy wejść na jakiekolwiek forum.. a różne ćwiczenia, to jak różne ksiązki - dot końcówek, zadań czy debiutów.. a po czasie zawodnik już sam zaczyna się orientowac czego mu trzeba, co pomaga itd.. na początku drogi jest klasyka - schematy
Jest nawet gorzej niż różnie... W większości polskich klubów treningi są zdezorganizowane, niezaplanowane, albo wcale ich nie ma (ludzie przychodzą poklepać jakieś blitzki).
Trenerzy i instruktorzy.
Niestety, trenerzy/instruktorzy to też ludzie i często tę pracę wykonują za darmo lub za psie pieniądze, a to z kolei do niczego ich nie obliguje. Przez to nie mają czasu stworzyć rocznego planu treningów, przygotować odpowiednich materiałów, zadań itd. W efekcie treningi to jakaś przypadkowa tego, na co trener danego dnia ma akurat ochotę lub... jaką książkę ze sobą zabrał... Na 5 minut przed treningiem otwiera literaturę i dobiera temat dnia. Efekty są takie, że nie rusza się z materiałem do przodu, wielokrotnie powtarzając lub z nadmiarem rozwijając tematy, które już przerobione były.
Do tego dochodzą problemy z kwalifikacjami wykładowców i ich odpowiednio szerokiej kadry.
Warunki lokalowe.
Ile polskich klubów ma własne lokum lub może korzystać bez przeszkód z innego (dom kultury, szkoła)? Bez kalendarza w ręku może wyglądać że wszystko jest ok, zajęcia odbywają się przykładowo 1 albo 2 razy w tygodniu, ale jak weźmiemy pod uwagę różne imprezy które w tego typu obiektach się odbywają(odwoływanie zajęć, dni wolne od szkoły, wyjazdy na zawody to okazuje się, że trener ma do dyspozycji za mało godzin, aby w jakiś znaczący sposób w ciągu jednego roku szkolnego wpłynąć na rozwój uczestników zajęć. Jak sami sie nie złapią za książkę, to postępy będą nieznaczne.
Mobilizacja i zaangażowanie uczestników zajęć.
Bardzo często bywa tak, że dla nich jedynym kontaktem z szachami są właśnie spotkania w klubie, poza tym, nic innego nie robią samodzielnie. Do tego na treningi przychodzą nieregularnie, a to bardzo dezorganizuje naukę. Nauczyciel w szkole może olać sprawę, bo dla niego sprawa jest prosta jak drut - umiesz, masz dobrą ocenę, nie potrafisz masz pałę. Na zajęciach szachowych nikomu jednak pały nie postawisz... Załóżmy, że na jednych zajęciach zaczynasz jakiś temat (powiedzmy mat beniowskiego). Tłumaczysz ideę, przechodzisz do zadań. Na następnej lekcji chcesz kontynuować rozwiązywanie kolejnych zadań, ale dochodzi Ci jakiś 2 osobników których wcześniej nie było - oni bez Twojej pomocy i powtórzenia (po raz kolejny) wykładu z przed tygodnia nic nie rozwiążą. Wybór prowadzącego może być taki - olewam delikwenta, albo powtarzam to co mówiłem przed tygodniem i w ten sposób reszta grupy się nudzi (nieefektywne wykorzystanie czasu). Podobnie jest z zadaniami domowymi. Teoria mówi - trener zadaje a na kolejnych zajęciach omawia. Tylko, że jaki sens ma omawianie, skoro 3/4 uczestników nawet nie spojrzało na zadania?
Poza w/w jest wiele innych czynników mających wpływ na sukcesy/postępy, jednak nie chcę tu zanudzać. Zwracam tylko uwagę na fakt, że niewiele jest osób mogących dać dobrą odpowiedź na zadane pytanie. A na forum to już w ogóle graniczy z cudem.
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to przeglądnięcie wyników Mistrzostw Polski tak indywidualnych jak i drużynowych i o odpowiedź zwrócić się do osób z klubów, gdzie wielu zawodników uczestniczy w tych rozgrywkach i zajmuje wysokie miejsca. Oni są dobrze zorganizowani co świadczy o ich wysokich kwalifikacjach.
Znakomity , świetny tekst nadający się do każdego z dostępnych dziś ogólnokrajowych periodyków.Wyróżniam czcionkę bo źle by się stało , gdyby zniknął w gąszczu odpowiedzi niewiele znaczących.To perełka , którą należało wyłowić.Czytajcie i uczcie się. _________________ NASZ DZIENNIK
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach