
2004_06 Magazyn Szachista
SPIS TREŚCI
Od redakcji
Liczba imprez nadal wzrasta z każdym rokiem. Mistrzostwa kraju, ME i MŚ w różnych grupach wiekowych coraz częściej kolidują ze sobą, tym bardziej, że o mecenasów szachów nie jest łatwo i z tego względu terminy są przesuwane. Zmienne kalendarze FIDE i ECU poważnie utrudniają działalność federacji krajowych, które nie są w stanie przygotować stałego kalendarza imprez, z jakim takim wyprzedzeniem.
Ma to istotne znaczenie w naszej dyscyplinie, w której w rozgrywkach uczestniczą zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści. Jedni i drudzy powinni być szanowani przez federacje krajowe, bowiem w królewskiej grze oficjalnie usankcjonowano wzajemne przenikanie się obu grup zawodników na wszystkich szczeblach rozgrywek, począwszy od rozgrywek klubowych, a kończąc na mistrzostwach świata. Uchwałę w sprawie zrównania praw zawodowców i amatorów podjął Kongres FIDE w Hadze w 1928 roku i od tego czasu we wszystkich imprezach można płacić nagrody pieniężne, chociaż wskutek tej uchwały nasza dyscyplina nie mogła się znaleźć w ruchu olimpijskim.
Kwestia jednakowych uwarunkowań prawnych i wspólnej klasyfikacji zawodników uprawiających dyscyplinę w sposób rekreacyjny oraz wyczynowców budzi pewne zdziwienie w Polskiej Konfederacji Sportu. Do tego dochodzi kwestia wieku. Łatwiej jest zrozumieć, że młodzi 12-13-letni szachiści osiągają sukcesy na skalę światową, bo tak dzieje się w gimnastyce artystycznej czy pływaniu, ale trudniej sobie wyobrazić, że zawodnicy 70-letni również mogą odgrywać poważną rolę na najwyższych szczeblach drabiny szachowej. Wszyscy mają wspólny wykładnik poziomu, jakim jest ranking publikowany cztery razy do roku na liście rankingowej FIDE, która powinna być jedynym kryterium nabywania licencji zawodniczych. Barierą licencyjną może być ranking 2400, 2300 czy jakakolwiek inna wielkość, a nie szczebel rozgrywek. Zdaniem PKS, o czym dowiedziałem się po półtoragodzinnej dyskusji w ich siedzibie, licencje zawodnicze należy nadawać bezpłatnie oraz bezterminowo i powinny być poparte okresowymi badaniami lekarskimi o zakresie dostosowanym do poszczególnych dyscyplin sportu. Opinię na ten temat wydaje Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej w oparciu o uzasadniony wniosek poszczególnych związków sportowych. Niestety szachiści z takim wnioskiem nie wystąpili.
Mistrzostwa Polski kobiet i mężczyzn rozegrane w Warszawie nie przyniosły rewelacji. W obu finałach na czele znaleźli się faworyci, a poważny zawód sprawili jedynie obrońcy tytułów mistrzowskich z 2003 roku. W tej sytuacji niewielkie zmiany nastąpią w składach drużyn olimpijskich. Szkoda, bo gwarantem postępu jest „ruch w interesie", gdy nowe zawodniczki i zawodnicy potrafią pokonać aktualnych reprezentantów i z wyższego pułapu walczyć o medale na olimpiadach.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny
|
|